Wczorajszy wieczór był jednym z największych testów dla infrastruktury polskich platform fundraisingowych w ostatnim czasie. Transmisja Łatwogang na YouTubie, śledzona w szczytowym momencie przez ponad 1,5 mln widzów, przełożyła się na nagły, skokowy napływ ruchu i wpłat na zbiórkę dla podopiecznych Cancer Fighters.
Krótko po godzinie 20:00 ruch przybrał formę klasycznego „flash crowd” – zamiast stopniowego wzrostu pojawił się niemal pionowy skok liczby użytkowników. W kulminacyjnym momencie serwery głównej zbiórki (Siepomaga i Tipply) przestały być dostępne.
To jednak nie zatrzymało akcji.
Na ostatnie 40 minut transmisji ruch został przekierowany również na platformę zrzutka.pl, która przejęła obsługę wpłat w czasie rzeczywistym.
Efekt tej „operacji na żywo”:
- ponad 1 mln zł zebrany w mniej niż 30 minut
- ponad 20 tys. wpłacających w tym krótkim oknie czasowym
- dalszy napływ środków po zakończeniu streamu
Z perspektywy technologicznej był to scenariusz skrajny. W ciągu 40 minut infrastruktura Zrzutka.pl obsłużyła 17,78 mln zapytań, przy czym w szczycie ruch osiągał poziom do 2 mln requestów.
Kluczowy był nie tylko wolumen, ale charakter ruchu – gwałtowny, niemal natychmiastowy skok po godzinie 21:00. Tego typu zdarzenia należą do najtrudniejszych do obsłużenia, ponieważ nie dają systemom czasu na „rozgrzewkę” i rozłożenie ruchu w sposób liniowy.
– W takich momentach technologia przestaje być tłem, a staje się krytyczną infrastrukturą. Reakcja musi być natychmiastowa, a system gotowy na scenariusz, w którym ruch rośnie wykładniczo w ciągu minut – komentuje Krzysztof Ilnicki, CTO Zrzutka.pl.
Wydarzenie pokazało dwie rzeczy jednocześnie: skalę mobilizacji społeczności internetowej oraz ograniczenia infrastrukturalne w sytuacji nagłego, masowego zainteresowania. Jednocześnie był to przykład skutecznego przejęcia ruchu w trakcie trwającej akcji – bez przerywania strumienia wpłat.
Zbiórka wciąż trwa. Każdy może jeszcze dołączyć i stać się częścią tej historii: zrzutka.pl/latwogang.



