Zielony marketing i komunikacja ESG w 2025 roku – koniec ekościemy, początek transparentności

fot. unsplash.com/@pramodtiwari

Green marketing to dziś konieczność – pozwala markom pokazać, że rozumieją zmieniające się realia rynkowe i rosnące oczekiwania klientów. Coraz więcej firm w Polsce włącza kwestie środowiskowe do strategii i ogranicza negatywny wpływ na otoczenie, a konsumenci zdecydowanie chętniej wybierają produkty przyjaźniejsze dla planety. Jednak marki komunikując się jako „EKO” muszą uważać. Granica między wiarygodną „zieloną” komunikacją a greenwashingiem (ekościemą) jest cienka – a stawką jest reputacja oraz wysokie kary finansowe.

Greenwashing na cenzurowanym w Polsce

W 2025 r. głośne interwencje UOKiK wobec greenwashingu trafiły na nagłówki mediów. Prezes UOKiK wprost nazywa pseudoekologiczne praktyki „ekościemą” i przypomina, że konsekwencje mogą być dotkliwe, w tym od utraty zaufania klientów po kary sięgające 10% obrotu za każdą wprowadzającą w błąd praktykę. Słowa te potwierdziły się, gdy UOKiK postawił zarzuty greenwashingu kilku dużym markom, które reklamowały usługi hasłami „eko” czy „neutralny dla środowiska” bez pokrycia w faktach.

Przykładowo Allegro w kampanii sadzenia drzew sugerowało klientom, że wybierając odbiór paczki w automacie przyczyniają się do nowych nasadzeń, podczas gdy część drzew i tak sadzono niezależnie od decyzji zakupowych. Inne kwestionowane przekazy dotyczyły „zeroemisyjnej” dostawy – tu UOKiK wykazał, że takie slogany oparto na wybiórczych danych, co wprowadzały klientów w błąd.

Kolejnym głośnym przykładem, z września 2025 r. jest sprawa Nestlé Polska, która to spółka została pozwana przez fundację ClientEarth za greenwashing. Chodziło o hasła na etykietach popularnej wody Nałęczowianka, takie jak „Jestem w 100% z plastiku z recyklingu” czy „Nadaję się do recyklingu”. Zdaniem organizacji takie slogany tworzą wrażenie, że jednorazowy plastik nie szkodzi środowisku, podczas gdy prawda jest inna – większość plastikowych butelek i tak szybko staje się odpadem, a recykling nie nadąża za nadprodukcją.

Greenwashing podważa zaufanie do deklaracji ESG – stąd kroki prawne instytucji i organizacji społecznych, by marketing szedł w parze z realnymi działaniami. Co ważne, badania pokazują jak łatwo wprowadzić konsumentów w błąd „zielonymi” hasłami: 65% klientów uważa produkt za ekologiczny, jeśli widzi takie oznaczenia, nawet na plastikowym opakowaniu! Walka z greenwashingiem stała się więc elementem walki o rzetelność ESG.

Jak mówić o ekologii, by nie przesadzić?

Skuteczna komunikacja ESG wymaga precyzji, pokory i twardych danych. Trzeba unikać modnych, ogólnikowych haseł. Określenia typu „przyjazny naturze”, „zielony z wyboru” czy „zeroemisyjny produkt” brzmią atrakcyjnie, ale często nie oddają rzeczywistego wpływu produktu czy firmy na środowisko – i takich pustych frazesów zabraniają już nowe przepisy. Konsument, widząc etykietę „100% ekologiczne” / „eko”, może założyć, że wyrób w ogóle nie szkodzi środowisku. Każdą deklarację warto doprecyzować i podać w szerszym kontekście, by dała się zweryfikować. Zamiast chwalić się jedną ekoinicjatywą, lepiej przedstawić konkretne dane i wyjaśnić ich znaczenie, np. poinformować, że urządzenie zużywa o 30% mniej energii w trybie ECO niż standardowo (ze wyraźnym wskazaniem źródła oraz podmiotu badającego).

Przed publikacją takiego komunikatu warto ocenić, czy nie jest zbyt ogólny, czy spełnia wymogi prawne (np. dla haseł o neutralności klimatycznej czy kompensacji) i czy poparto go rzetelnymi danymi lub certyfikatami / potwierdzającymi dokumentami. Niestety, wciąż 1 na 4 firmy prezentująca „zielone” slogany nie ma żadnych obiektywnych potwierdzeń ekologiczności swoich produktów czy usług. Taki marketing prędzej czy później obróci się przeciw niej, gdyż klienci wychwycą puste obietnice, a nadzór może wyciągnąć konsekwencje.

Autentyczny ESG w praktyce – polskie przykłady

Coraz więcej firm traktuje zrównoważony rozwój nie jako modę, lecz fundament strategii biznesowej. W Polsce znajdziemy marki komunikujące swoje działania proekologiczne wiarygodnie, bo stoją za nimi realne osiągnięcia, raporty potwierdzające rzeczywiste wyniki. Wyróżnia je przede wszystkim transparentność i długofalowe cele poparte danymi.

W sektorze FMCG dobrym wzorem jest Kompania Piwowarska (marki Tyskie, Żubr, Lech), która osiągnęła wymierne efekty środowiskowe. W 2024 roku obniżyła emisję CO₂ w swoich browarach o 69% (względem 2019). Natomiast 99,9% odpadów z browarów jest ponownie wykorzystywane lub poddawane recyklingowi, a 40% piwa sprzedaje w butelkach zwrotnych (z 94% skutecznością zwrotu). Kompania Piwowarska prezentuje te wyniki rzetelnie w raportach, popierając je certyfikatami i audytami – jej zielona komunikacja to opis realnych dokonań, a nie marketingowa wydmuszka.

W branży farmaceutycznej: Polpharma, która wdrożyła ambitną strategię ESG „Zdrowe życie w zdrowym świecie” na lata 2022–2025. Jej efekty już widać: do 2023 r. Polpharma zmniejszyła swój ślad węglowy o 34,02% względem 2021, podczas gdy cel na 2025 zakładał redukcję o 17%. Osiągnięto więc ponad dwukrotnie lepszy wynik, na dwa lata przed terminem. Firma zdobyła też Srebrny Medal EcoVadis za swoje praktyki ESG. To pokazuje, że polska spółka może przewyższyć założenia klimatyczne, m.in. dzięki inwestycjom w efektywność energetyczną i zieloną energię.

Patrząc na handel detaliczny, należy pokazać największa sieć sklepów corner shop w Polsce: Żabka, to przykład firmy, która zrównoważony rozwój uczyniła fundamentem swojej marki. Spółka ogłosiła strategię odpowiedzialności z ambitnymi celami klimatycznymi. Żabka zobowiązała się osiągnąć neutralność klimatyczną w operacjach własnych do końca 2025 roku (zakres 1 i 2 emisji). Jednocześnie planuje znacząco ograniczyć emisje w całym łańcuchu wartości – jej cele redukcji (m.in. -70% intensywności emisji w sklepach do 2026), zostały zweryfikowane naukowo przez inicjatywę Science Based Targets. Te działania pokazują, że nawet sieć sklepów może stać się innowatorem ESG – zmniejszać swój wpływ na środowisko, angażować pracowników i konsumentów w proekologiczne inicjatywy, a zarazem budować przewagę rynkową (wizerunek zielonej marki przyciąga rosnącą rzeszę świadomych klientów).

Firmy z różnych sektorów wyznaczają cele neutralności klimatycznej, redukują odpady, inwestują w kapitał ludzki i dobre praktyki zarządcze.

Nowe regulacje, nowy język komunikacji

Przepisy w Polsce i UE szybko się zmieniają, wymuszając większą przejrzystość i wiarygodność komunikacji ESG. Działy marketingu i sprzedaży muszą dostosować język narracji do nowych wymogów – a te zaostrzają się z roku na rok.

Unijna dyrektywa CSRD rozszerza obowiązek raportowania ESG na tysiące przedsiębiorstw. Jeszcze niedawno niefinansowe sprawozdania składało tylko kilkaset największych spółek, w ciągu paru lat nawet średnie firmy będą musiały ujawniać informacje o swoim wpływie na środowisko i społeczeństwo. Już około 60% dużych polskich spółek przygotowuje raporty zrównoważonego rozwoju, świadome, że brak takiej transparentności to nie tylko ryzyko kar, ale i utrata wiarygodności w oczach inwestorów. Coraz więcej danych ESG będzie więc publicznie dostępnych – a każde „podkolorowanie” faktów w przekazie będzie łatwo wychwycić, porównując je z oficjalnymi raportami.

Równolegle UE wprowadza przepisy przeciw greenwashingowi. W 2024 r. przyjęto tzw. „dyrektywę greenwashingową”, która do 2026 r. ma zostać wdrożona w krajach członkowskich. Zakazuje ona ogólnikowych haseł ekologicznych bez pokrycia w dowodach i wprowadza jednolite zasady weryfikacji takich deklaracji. Zielone listki i pseudo-eko emblematy znikną z etykiet, jeśli nie stoją za nimi oficjalnie uznane certyfikaty, a każde oświadczenie o korzyści dla środowiska będzie wymagało potwierdzenia przez niezależny podmiot przed użyciem tej informacji w komunikacji biznesowej. W efekcie greenwashing ma stać się nieopłacalny, a za niespełnienie nowych wymogów grożą wysokie kary finansowe.

Konsekwencją zmian jest koniec gołosłownych deklaracji i przejście na narrację opartą na faktach oraz konkretnych celach, zamiast marketingowych przechwałek. Odpowiedzialne firmy wolą mówić o drodze, jaką pokonują w stronę zrównoważonego biznesu niż obwieszczać się „zielonymi” laurami. Nie twierdzą: „jesteśmy neutralni klimatycznie” (zwłaszcza gdy bazuje to tylko na zakupie wątpliwych offsetów). Zamiast tego komunikują konkretne zobowiązania, np. plan redukcji emisji o określony procent do konkretnego terminu oraz przedstawiają realny plan działań, regularnie raportując postępy. Taki przekaz jest właściwy, precyzyjny i wiarygodny, buduje zaufanie zamiast iluzji doskonałości. Nowy język zielonej komunikacji jest językiem transparentności – opiera się na liczbach i dowodach, nie ogólnikach czy obietnicach.

Zrównoważony rozwój jako fundament marki

Świadomi konsumenci i czujni regulatorzy patrzą firmom na ręce, więc wygrywać będą marki autentyczne. To wyzwanie, ale i szansa dla tych, którzy komunikację oprą na faktach, a wiarygodność stanie się największym atutem.

Na świecie jest kilka firm, które uważa się za wzorcowe przykłady zrównoważonej marki, gdzie sustainability jest wpisane w DNA biznesu od dawna. Najczęściej wskazywanym wzorem jest Patagonia – amerykański producent odzieży outdoorowej, który od dekad wyznacza standardy odpowiedzialności. Patagonia powstała z ducha miłości do natury i do dziś działa „dla sprawy” bardziej niż dla zysku. Patagonia stała się ikoną zrównoważonego rozwoju, bo 87% odzieży marki powstaje z materiałów z recyklingu, 76% fabryk korzysta z odnawialnej energii, 84% zostało zmniejszone zużycie wody, ponad 80% produkcji odbywa się na zasadach Fair Trade, walczy z konsumpcjonizmem, namawia klientów, by kupowali mniej i używali rzeczy dłużej m.in. kampanią „Don’t buy this jacket”, oddaje 1% swoich obrotów na cele ochrony środowiska i wiele innych.

Ograniczanie emisji gazów cieplarnianych, inwestycje w czystą energię i wdrażanie zrównoważonych praktyk to działania czyniące działalności gospodarcze bardziej przyjazne środowisku, nie oznacza to automatycznie, że przedsiębiorstwa te stały się już całkowicie ekologiczne. Każda aktywność biznesowa nadal generuje pewien ślad węglowy – w końcu, jak zauważają eksperci, obecnie nie istnieje firma w pełni zrównoważona według surowych definicji tego pojęcia. Mimo to warto docenić te aspiracje, by możliwie jak najefektywniej ograniczać szkody wyrządzane środowisku.

Z punktu widzenia wizerunkowego, firmy mają również wiele do zyskania, tzn. konsekwentne wspieranie inicjatyw ESG buduje pozytywny odbiór marki i odpowiada na oczekiwania świadomych klientów. Jednocześnie należy zachować ostrożność, by nie popadać w samozachwyt ani nie wpaść w pułapkę eko-ściemy – pojedyncze „zielone” akcje nie powinny przesłaniać reszty działalności firmy wymagającej dalszych zmian, a przekaz marketingowy musi opierać się na faktycznych działaniach, nie zaś na pozorach.