Kiedy w rozmowach o sztucznej inteligencji pojawia się hasło „kreatywność”, łatwo wpaść w pułapkę uproszczeń: jedni ogłaszają jej koniec, inni cudowne przyspieszenie wszystkiego, co twórcze. Tymczasem badania sugerują obraz bardziej złożony: AI potrafi zwiększać tempo i liczbę generowanych wariantów, ale może też „uśredniać” myślenie.
Jak pokazują Meincke, Nave i Terwiesch (Nature Human Behaviour), wsparcie ChataGPT w burzy mózgów bywa powiązane ze spadkiem różnorodności pomysłów, co oznacza, że szybciej nie zawsze znaczy bardziej oryginalnie. Z kolei analizy Zhou i Lee (PNAS Nexus) wskazują, że narzędzia generatywne mogą podnosić produktywność twórczą, a jednocześnie obniżać nowatorskość efektów, jeśli brakuje świadomej selekcji i intencji.
Szybciej nie zawsze znaczy lepiej
Właśnie dlatego dr hab. Anna Barlik, artystka wizualna i wykładowczyni kierunku Sztuka Nowych Mediów w PJATK, proponuje perspektywę bardziej uczciwą i – paradoksalnie – bardziej wymagającą: „kreatywność nie znika, tylko zmienia warunki gry”. Badania nad edukacyjnym użyciem GenAI podkreślają, że to nie samo narzędzie, lecz sposób pracy (pytania, iteracje, krytyczna ocena) decyduje o jakości procesu twórczego (Habib i in., Journal of Creativity). Dlatego kluczowe stają się studia, które uczą nie tylko obsługi technologii, ale przede wszystkim sposobu myślenia: budowania konceptu, pracy z kontekstem i odpowiedzialnego wyboru – tego, czego nie zastąpi żaden generator.
Kreatywność to ciekawość, a ciekawość często przegrywa z kluczem odpowiedzi
Anna Barlik zaczyna od rzeczy, którą wielu z nas intuicyjnie czuje, ale rzadko nazywa wprost: kreatywność to nie „talent” albo umiejętność ładnego wykonania. To przede wszystkim ciekawość – świata, możliwości, pytań, dróg prowadzących do rozwiązań.
– Dzieci są przecież z natury ciekawe świata. Kreatywność to jest też ciekawość: różnych rozwiązań, różnych dróg, różnych odpowiedzi – mówi. – I właśnie dlatego tak łatwo ją zgasić. Bo w pewnym momencie wchodzi system, który nagradza dopasowanie, klucz odpowiedzi, poprawność rozumianą jako odtworzenie, a nie eksperyment. System szkolny bardzo często oducza kreatywności, bo w pewnym momencie zaczyna premiować poprawną odpowiedź, dopasowanie się do klucza, odtworzenie, a nie zadawanie pytań – dodaje. To ważne tło dla rozmowy o AI. Sztuczna inteligencja kusi nas natychmiastową gratyfikacją: szybkim tekstem, obrazem, gotowym „produktem”. A kreatywność, jak podkreśla Anna Barlik, jest odwrotnością trybu „szybko i poprawnie”.
– Kreatywność jest często powolna. Kreatywność jest procesem. To jest eksperyment, sprawdzanie, co działa, a co nie działa – mówi. I dodaje zdanie, które w świecie generatorów staje się czymś w rodzaju ostrzeżenia: – AI daje szybkie odpowiedzi, szybkie „produkty”, a człowiek w procesie kreatywnym często musi pobłądzić, czyli zrobić miejsce na niepewność, wątpliwość, zmianę kierunku. To nie wada, a warunek powstawania czegoś naprawdę własnego.
Twórca czy operator? Odpowiedzialność i intencja w epoce AI
Właśnie w tym miejscu pojawia się sens Sztuki Nowych Mediów. Kierunek, z którym Polsko-Japońska Akademia Technik Komputerowych jest kojarzona od lat, nie sprowadza twórczości do estetyki ani do jednego medium. Ddr hab. Anna Barlik, prof. PJATK mówi wprost: – Staramy się uczyć nie tylko narzędzi, ale przede wszystkim sposobu myślenia. Technologia się zmienia, algorytmy się aktualizują, interfejsy znikają i wracają – ale sposób patrzenia na świat, sposób budowania narracji, rozumienie obrazu i kontekstu społecznego — to zostaje. Sztuka Nowych Mediów dotyka tego, co dziś decyduje o jakości komunikacji i kultury: technologii, danych, obrazu, interakcji, komunikacji, emocji i odpowiedzialności. W praktyce oznacza to uczenie projektowego i krytycznego myślenia: nie tylko „co można zrobić”, ale „po co”, „dla kogo” i „jakim kosztem”.
Twórca vs operator: kiedy AI wspiera, a kiedy zastępuje myślenie
W świecie AI szczególnie wyraźnie widać, że sama sprawność w obsłudze narzędzi nie wystarcza. Anna Barlik rozróżnia dwie postawy: twórcy i operatora. – Jeśli AI ma być protezą kreatywności, to robi się niebezpiecznie, bo wtedy człowiek oddaje ster. Sama technologia nie jest wrogiem. Problem zaczyna się wtedy, gdy rezygnujemy z myślenia, oddajemy intencję, a w konsekwencji odpowiedzialność. Jeśli jednak AI jest używana świadomie, potrafi realnie wspierać pracę: do wariantów, do wsparcia językowego, do przyspieszenia technicznych etapów. Różnica polega na tym, czy człowiek umie zadać sensowne pytanie i ocenić wynik. Trzeba mieć kompetencje, żeby wiedzieć o co zapytać, po co i jak ocenić wynik. To właśnie robi różnicę między twórcą a operatorem – podkreśla.
Najciekawsze jest to, że im łatwiej dziś „wygenerować wszystko”, tym bardziej rośnie wartość rzeczy niegenerowalnych.
– W świecie, w którym każdy może wygenerować co tylko chce, najcenniejsza jest intencja. Pomysł. Kontekst. Wrażliwość – podkreśla dr hab. Anna Barlik. – AI potrafi produkować obrazy, ale nie ma doświadczenia, nie ma własnej ciekawości, nie ponosi konsekwencji. A nowe media, które z definicji są zanurzone w rzeczywistości cyfrowej, bardzo często dotykają tematów, w których obszarze wynik “bez człowieka” staje się pusty. I co równie ważne może być niebezpieczny – dodaje.
Dlatego tak wiele w tej rozmowie jest o błędzie. W szkolnej logice błąd bywa karą, a w twórczości przeciwnie – jest paliwem. – W twórczości błąd jest walutą rozwoju – podkreśla dr. hab. Anna Barlik. – To nie jest slogan, tylko konkretna metoda pracy: oceniamy projekt, nie człowieka. Taka zasada buduje bezpieczną przestrzeń do eksperymentu, bez której kreatywność się zamyka. Jeśli wszystko jest idealne od razu, to zwykle znaczy, że ktoś idzie schematem. A nowe media jako eksploracja narzędzi, form, narracji i interakcji, właśnie ze schematów próbują wyprowadzać – dodaje.
Co więcej, kreatywność to nie kran, który się odkręca. To raczej źródło — trzeba o nie dbać. Barlik mówi o „higienie twórczej i higienie cyfrowej”, brzmiących banalnie, a w praktyce rewolucyjnych. W świecie bodźców i dopaminowych pętli uwagi umiejętność odcięcia się od hałasu jest pracą u podstaw. – Czasem mówię osobom studenckim: Idźcie do lasu. Bez telefonu, bez bodźców. Przewietrzcie głowę. Kreatywność rośnie w przestrzeni, nie w hałasie. To ważna puenta dla każdego, kto myśli o zawodach kreatywnych w erze AI: przewagę buduje nie tempo generowania, tylko umiejętność zarządzania uwagą i świadomego wyboru tematów – mówi dr. hab. Anna Barlik.
Dlaczego studia kreatywne uczą tego, czego AI nie zastąpi
W praktyce dydaktycznej PJATK ma to bardzo konkretny wymiar. Dr hab. Anna Barlik nie wierzy w figurę „mądrej głowy na podium”. Stawia na relację, dialog i warsztat. – Uczę samodzielności: żeby osoba studencka potrafiła bronić decyzji projektowych, zadawać pytania, przyjmować feedback, rozwijać własny język. Nie chcę, żeby ktoś kopiował mój styl. Chcę, żeby odkrył swój własny. To dokładnie te kompetencje, których nie da się „pobrać” z narzędzia, bo są zbudowane na refleksji i odpowiedzialności za decyzje – mówi.
Kiedy pada pytanie: „Po co mi studia kreatywne, skoro AI zrobi mi wszystko?”, odpowiedź dr Barlik trafia w sedno. – AI zrobi ci wszystko, ale zrobi ci wszystko bez ciebie. Jeśli ktoś ma ambicję twórczą, będzie chciał mieć wpływ i opowiedzieć własną historię, zbudować komentarz do rzeczywistości, stworzyć język. To wpływ, którego nie zastąpi nawet najlepszy generator. I to powód, dla którego Sztuka Nowych Mediów nie jest w obecnych, cyfrowych czasach fanaberią, lecz kierunkiem, który uczy poruszania się w świecie algorytmów, mediów i danych: z selekcją, uważnością i krytycznym myśleniem – mówi.
Artystka dodaje też rzecz pragmatyczną: te kompetencje są poszukiwane. – Rynek już teraz tego szuka – mówi, wskazując na rosnącą liczbę instytucji i wydarzeń skoncentrowanych na sztuce technologicznej oraz na zapotrzebowanie w wielu branżach: kulturze, komunikacji, projektowaniu doświadczeń i szeroko rozumianym świecie cyfrowym, który potrzebuje ludzi kreatywnych, a nie tylko wykonawców. W świecie AI to rozróżnienie będzie coraz ostrzejsze: wykonawstwo będzie automatyzowane, a twórczość rozumiana jako intencja, myślenie i odpowiedzialność, stanie się rzadką kompetencją „premium”.
Jeśli więc szukać odpowiedzi, dlaczego Sztuka Nowych Mediów w PJATK ma dziś szczególny sens, jest ona prosta, choć niełatwa: uczy człowieka pozostawać człowiekiem w świecie, który coraz łatwiej produkuje „wyniki” bez udziału autora. A kreatywność zamiast znikać, staje się jeszcze bardziej cenna, bo opiera się na tym, czego nie da się wygenerować: ciekawości, intencji, wrażliwości, odpowiedzialności i odwadze myślenia poza schematem.



