Czy Europa przestanie kupować technologię spoza UE?

fot. mat. prasowe

Jeszcze kilka miesięcy temu dyskusja o suwerenności technologicznej mogła wydawać się abstrakcyjna. Zmieniło się to, gdy amerykańska firma Anthropic ograniczyła dostęp do swoich najnowszych modeli sztucznej inteligencji poza Stanami Zjednoczonymi. Dla wielu europejskich obserwatorów był to sygnał, że dostęp do kluczowych technologii może zależeć nie tylko od budżetu czy kompetencji użytkownika, ale również od decyzji politycznych i strategicznych podejmowanych poza Europą.

To wydarzenie wpisuje się w szerszą debatę, która coraz mocniej wybrzmiewa zarówno w Brukseli, jak i w krajach członkowskich. Pytanie nie brzmi już wyłącznie, jakie technologie wdrażać, ale także kto sprawuje nad nimi kontrolę i jakie ryzyka wiążą się z uzależnieniem od dostawców spoza Europy.

Potwierdzają to najnowsze wyniki Eurobarometru dotyczącego Cyfrowej Dekady 2030. Aż 82 proc. Europejczyków i 80 proc. Polaków uważa, że Unia Europejska powinna ograniczać swoją zależność od dostawców technologii spoza Wspólnoty. Jednocześnie 85 proc. respondentów popiera inwestycje w europejskie rozwiązania cyfrowe.

Sprawa Anthropic szybko przestała dotyczyć wyłącznie jednej firmy. Stała się symbolem szerszego problemu, z którym mierzy się dziś Europa. Choć europejskie firmy należą do najaktywniejszych użytkowników sztucznej inteligencji na świecie, zdecydowana większość najbardziej zaawansowanych modeli AI powstaje poza granicami Unii Europejskiej. W praktyce oznacza to, że kluczowe decyzje dotyczące rozwoju technologii, zasad dostępu do niej czy kierunków inwestycji podejmowane są poza europejską jurysdykcją.

Jeszcze niedawno organizacje koncentrowały się głównie na możliwościach oferowanych przez nowe technologie. Dziś coraz częściej analizują również, kto odpowiada za ich rozwój, jakie regulacje mają zastosowanie i czy w przyszłości będą mogły zachować pełną kontrolę nad wykorzystywanymi rozwiązaniami – mówi Adam Pastuszka, Business Development Manager z Polcom.

Rozwój generatywnej AI sprawił, że kwestia technologicznej niezależności przestała dotyczyć wyłącznie infrastruktury czy danych. Coraz częściej obejmuje także same modele sztucznej inteligencji, które stają się podstawą procesów biznesowych, administracyjnych i analitycznych.

Polska wpisuje się w nowy trend

Zmiana podejścia jest widoczna również w Polsce. Coraz częściej mówi się o konieczności uwzględniania kryteriów związanych z suwerennością technologiczną przy realizacji strategicznych inwestycji publicznych.

Zapowiadany przez Ministerstwo Cyfryzacji test suwerenności technologicznej ma pomóc oceniać największe projekty nie tylko pod kątem kosztów czy parametrów technicznych, ale również kontroli nad danymi, możliwości zmiany dostawcy oraz wpływu na bezpieczeństwo państwa. To oznacza odejście od modelu, w którym głównym kryterium wyboru technologii była cena.

Organizacje coraz częściej patrzą na technologie w perspektywie wieloletniej. Analizują nie tylko korzyści wynikające z wdrożenia, ale także potencjalne ryzyka związane z uzależnieniem od pojedynczego dostawcy czy ograniczoną możliwością migracji danych i usług – podkreśla ekspert Polcom.

Od użytkownika do współtwórcy technologii

Europejska odpowiedź na rosnące zależności technologiczne nie sprowadza się wyłącznie do regulacji. Coraz większy nacisk kładziony jest na rozwój własnych kompetencji i rozwiązań cyfrowych.

W obszarze sztucznej inteligencji oznacza to inwestycje w europejskie modele AI, infrastrukturę obliczeniową oraz lokalne ekosystemy innowacji. W Polsce przykładem takich działań są projekty Bielik i PLLuM, które mają wspierać rozwój krajowych modeli językowych oraz kompetencji związanych z generatywną AI.

Suwerenność technologiczna nie oznacza zamykania się na globalne technologie. Chodzi o zdolność do zachowania kontroli nad kluczowymi zasobami cyfrowymi oraz budowania własnych kompetencji tam, gdzie mają one znaczenie strategiczne dla państwa i gospodarki – ocenia Adam Pastuszka z Polcom.