2 marca 2026 roku niespodziewanie zgasło światło. W wieku zaledwie 54 lat odszedł Adam Chełstowski – wybitny fotoreporter, legenda polskich mediów i człowiek, który przez ponad trzy dekady dokumentował najnowszą historię Polski. Zostawił po sobie tysiące zdjęć. Kadry z sejmowych korytarzy, ulicznych protestów, ważnych momentów życia publicznego i tych zupełnie zwyczajnych, ludzkich chwil. Ale przede wszystkim zostawił ludzi, którzy go kochali – żonę i 18-letniego syna Igora.
Dziś jego przyjaciele ze środowiska fotoreporterów proszą o wsparcie dla jego rodziny.
Kowboj z aparatem
Adam był postacią, której nie dało się nie zauważyć. Kowbojki, skórzany kapelusz, Nikon przewieszony przez ramię i charakterystyczny uśmiech, który potrafił rozbroić każdą napiętą sytuację. W świecie coraz głębszych podziałów był kimś rzadkim – człowiekiem, który potrafił rozmawiać z każdym. Fotografował polityków wszystkich opcji, artystów, zwykłych ludzi na ulicy. Nie oceniał. Nie kreował rzeczywistości. Po prostu ją pokazywał.
Dla młodszych fotoreporterów był cierpliwym mentorem. Dla kolegów – partnerem do rozmów, czasem gorących, ale zawsze pełnych szacunku. Miał niezwykły dar wyczuwania ludzi. Gdy ktoś miał gorszy dzień, Adam podchodził, rzucał żart i nagle atmosfera robiła się lżejsza. Z właściwym sobie humorem zdarzało mu się dwa razy w ciągu dnia przywitać z tym samym kolegą. Gdy ktoś to zauważał, odpowiadał ze śmiechem:
„Lepiej się witać niż żegnać”.
Odejście, którego nikt się nie spodziewał
Adam odszedł nagle – w miejscu, które było mu szczególnie bliskie: w warszawskiej galerii Związku Polskich Artystów Fotografików, wśród ludzi i sztuki, którą kochał.
Jeszcze chwilę wcześniej ściskał dłonie, rozmawiał, uśmiechał się. Był dokładnie taki, jakim wszyscy go pamiętają. Dla wielu jego przyjaciół to wciąż niewyobrażalne. Wielu z nich chciałoby jutro spotkać go znów „na temacie” i powiedzieć: „Adaś… ten żart to naprawdę ci się nie udał”.
Solidarność ponad podziałami
Fotoreporterzy, dziennikarze i przyjaciele Adama zorganizowali zbiórkę, by wesprzeć jego najbliższych w momencie, gdy ich świat nagle się zatrzymał.
Przez ponad 30 lat Adam pomagał Polakom patrzeć na rzeczywistość. Jego zdjęcia kształtowały sposób, w jaki widzieliśmy politykę, wydarzenia i ludzi. Często jednak ci, którzy dokumentują historię, sami pozostają w cieniu – bez finansowego bezpieczeństwa dla swoich rodzin.
Dlatego dziś jego przyjaciele zwracają się do wszystkich: redakcji, dziennikarzy, fotoreporterów, polityków wszystkich opcji, ludzi kultury i każdego, kto choć raz zobaczył świat w jego kadrach.
Pokażmy solidarność ponad podziałami – dokładnie taką, jakiej uczył nas Adam.
Każda wpłata to wsparcie dla jego żony i syna oraz znak, że pamiętamy o człowieku, który przez lata pokazywał nam Polskę.



