30 września o godz. 11:00 ukaże się „IZABEL” – nowy utwór i teledysk Inki Ink. Fikcyjna artystka z Warszawy roku 1936 opowiada historię Izabeli Łęckiej własnym głosem, a Wokulski wraca jako Vokul z rapową partią. Premiera przypada w dniu wejścia do kin nowej ekranizacji powieści Bolesława Prusa.
Kim jest Inka Ink? To fikcyjna wokalistka stworzona z wykorzystaniem narzędzi AI i wydawana przez Metascope Music. Ma własną sceniczną biografię, repertuar i świat osadzony w przedwojennej Warszawie. Jej czas jest przesunięty wobec naszego o 90 lat: kiedy dla publiczności trwa rok 2026, dla Inki jest rok 1936. Dzięki temu może śpiewać o dzisiejszych sprawach językiem rewii, kabaretu i musicalu, patrząc na nie z epoki, która nie zna jeszcze własnej przyszłości. W jej dorobku są już m.in. album „Inka Śpiewa Tuwima” i seria teledysków rozwijających tę samą postać.
Teraz Inka Ink sięga po „Lalkę”. W Polsce trwa spór o to, jak dziś opowiadać powieść Prusa: po serialu Netflixa do kin trafia kolejna ekranizacja. „IZABEL” wnosi do tej rozmowy piosenkę. Ma autorski tekst Macieja Pichlaka, refren z gorzką puentą oraz teledysk, w którym bal trwa nawet wtedy, gdy jego uczestnicy powinni już słyszeć trzask tonącego statku.
„Izabel, Izabel — mało, mało, mało! Masz u stóp pół świata – jeszcze by się chciało!” – śpiewa Inka. Wokulski, tutaj nazywany Vokulem, odpowiada salonowi rapem. Zarobił fortunę i pomógł ludziom, którzy lekceważą jego pochodzenie, lecz sam musi rozstrzygnąć, czy kocha Izabelę, czy obraz, który sobie o niej stworzył. Ona z kolei staje przed wyborem między perłami a wyciągniętą dłonią.
Film przenosi bohaterów do wyobrażonego 30 września 1936 roku. Berlińskie igrzyska dobiegły końca. Ojciec Izabeli, mimo przegranego olimpijskiego zakładu, z całkowitą pewnością zapewnia córkę po niemiecku, że wojny nie będzie. Izabel mówi po rosyjsku do swojego odbicia w lustrze, Vokul zaś po angielsku do arystokratycznego salonu. Te trzy sceny rozwijają historię rozpoczętą w piosence.
– U Prusa Izabela podczas burzy podziwia morskie widowisko, kiedy inni pasażerowie boją się o statek. Chciałem zobaczyć, co stanie się z nią i z całym tym salonem, gdy podobny niepokój pojawi się za oknem, a orkiestra nadal będzie grała. Stąd rok 1936 i refren: „Statek idzie na dno, tobie pereł żal” – mówi Maciej Pichlak, dyrektor zarządzający Metascope, autor tekstu i twórca projektu Inka Ink.
Teledysk powstał z wykorzystaniem wielu narzędzi generatywnej AI. Twórcy skupili się na ciągłości postaci, ruchu balu, choreografii, pracy kamery oraz scenach mówionych w trzech językach. „IZABEL” jest niezależnym projektem muzycznym Metascope Music i luźną filmową interpretacją na motywach „Lalki” Bolesława Prusa.



