Słynne powiedzenie „Pieniądze szczęścia nie dają” traci na znaczeniu. Prawie co drugi Polak się z tym nie zgadza, a wśród pokolenia Z dominuje przekonanie, że prawdziwe bogactwo zaczyna się od 2 mln zł. To wnioski z najnowszego badania Finax „Financial Wellness Index”, mierzącego dobrostan finansowy polskiego społeczeństwa.
Znane powiedzenie dzieli Polaków. Jedynie 21% badanych się z nim zgadza, podczas gdy 43% respondentów jest przeciwnego zdania i uważa, że pieniądze mają realny wpływ na poczucie szczęścia. Co ciekawe, z badania Financial Wellness Index autorstwa Finax wynika, że im młodsza osoba, tym częściej zadowolenie z życia uzależnia m.in. od zasobności portfela.
– Zetki i młodzi Millenialsi dorastali w świecie, gdzie możliwość rozwoju, edukacja, podróżowanie i ogólny poziom komfortu życia, zależały od pieniędzy ich bogacących się rodziców. Nic dziwnego, że częściej łączą finanse z poczuciem szczęścia, niejednokrotnie przeceniając relację między zasobnością portfela i długotrwałą, faktyczną satysfakcją z życia – komentuje wyniki badania Przemysław Barankiewicz, dyrektor firmy Finax, pomagającej Polakom zarządzać finansami. – Pozytywnym sygnałem jest jednak fakt, że młodzi coraz częściej regularnie oszczędzają i są świadomi, że sami muszą zatroszczyć się o swoją finansową przyszłość. Interesują się inwestowaniem i szukają alternatyw dla niskooprocentowanej lokaty. Nasze badanie pokazuje, że choć stres związany z sytuacją materialną ich nie omija, mają większą gotowość do działania. Wyzwaniem jest odciągnięcie ich od szukania „szybkich” zysków w bardzo ryzykownych kryptowalutach, na rynku Forex czy kontraktach CFD, gdzie większość inwestorów traci, i skierowanie w stronę bezpiecznego inwestowania długoterminowego. To wymaga jednak ciągłego podnoszenia poziomu edukacji finansowej, jeszcze zanim młodzi inwestorzy wejdą na ten rynek – dodaje Przemysław Barankiewicz.
Zgodnie z badaniem Finax, im lepsza sytuacja finansowa wśród ankietowanych, tym częściej dostrzegali oni, że pieniądze znacząco wpływają na komfort życia. Kobiety nieco częściej niż mężczyźni deklarują, że pieniądze są źródłem szczęścia (43% vs 41%).

Bogatym być. Co to oznacza dla Kowalskiego?
42% badanych uważa, że bycie osobą bogatą to posiadanie majątku netto o wartości do 2 mln zł, a 37% respondentów – powyżej 2 mln zł. Co piąty Polak definiuje bogactwo jako 1 mln-1,9 mln zł, 13% jako 500 tys.-999 tys. zł, a dla 9% respondentów „wystarczyłoby” do 500 tys. zł.
– Gen Z marzy o milionach. Dla 27% osób w wieku 18-24 lata, bogactwo to 2-4,9 mln zł. Co szósta Zetka odpowiedziała: mniej niż pół miliona – komentuje Klaudia Sibielak, ekspertka ds. finansów osobistych z Finax. – Im wyższe dochody gospodarstwa domowego, tym wyżej ustawiona poprzeczka. To dowód, że aspiracje rosną wraz z możliwościami. Problem w tym, że dla wielu Polaków ta granica jest dziś w praktyce poza zasięgiem. Aż 20% ogółu badanych w ogóle nie potrafi określić, jaka wielkość majątku oznacza „bycie bogatym”. Według deklaracji naszych respondentów, średnio oszczędności starczyłyby im na utrzymanie się przez 7,7 miesiąca w momencie utraty pracy. To napawa niestety większym pesymizmem niż optymizmem – ostrzega Klaudia Sibielak.
Ekspertka podkreśla, że majątek buduje się latami, a im wcześniej zaczniemy, tym mniejszy wysiłek trzeba będzie włożyć w osiągnięcie celu.
– W gromadzeniu majątku ważniejsze od inwestowania jest po pierwsze zarabianie, a po drugie oszczędzanie. 200 zł może wydawać się niewielką kwotą, ale jeśli zaczniemy systematycznie odkładać taką sumę co miesiąc przez 40 lat, to nawet bez inwestowania uzbieramy 96 tys. zł. A jeśli zainwestujemy te pieniądze ze średnią stopą zwrotu 8% rocznie możemy zgromadzić nawet 700 tys. zł. Co istotne, większość tej kwoty to nie nasze wpłaty, a wypracowane zyski – wylicza Klaudia Sibielak.

Strach przed emeryturą dotyka nawet dobrze zarabiających
Badanie Finax pokazuje, że pieniądze zaspokajają nasze ambicje, ale i rodzą troski. Boimy się, czy mamy wystarczające środki na pokrycie kosztów leczenia w przypadku poważnej choroby, czy wystarczy nam na opłatę rosnących rachunków, ale i na godną jesień życia. Z raportu Financial Wellness Index wynika, że nawet osoby zarabiające obiektywnie dobrze, w granicach 7–10 tys. zł netto, obawiają się głodowej emerytury. Taką odpowiedź na pytanie „Która potencjalna sytuacja związana z finansami martwi cię najbardziej” zaznaczyła co piąta osoba w wieku 45-54 lata.
– Bez planu, nawet przy dobrych dochodach, łatwo wpaść w pułapkę braku zabezpieczenia na przyszłość. Nasze badanie dobitnie pokazuje, że dopiero gdy pierwsza emerytura pojawia się na horyzoncie i widzimy jej wyliczenia z ZUS, orientujemy się, że jesteśmy w finansowym potrzasku. Niestety wynika to z faktu, że większość Polaków w tym kontekście nosi głowę w chmurach i zdecydowanie przecenia zasobność systemu emerytalnego w Polsce. Dlatego decyzji o budowaniu poduszki finansowej nie warto odkładać na później. Warto natomiast odkładać stałą sumę pieniędzy procentowo od dochodów, najlepiej tuż po wypłacie lub na początku każdego miesiąca – mówi Przemysław Barankiewicz.
Ekspert z Finax podkreśla, że nie trzeba od razu skupiać się na wyrafinowanych technikach inwestycyjnych czy skomplikowanych instrumentach finansowych. Warto zainteresować się trzecim filarem emerytalnym: IKE, IKZE czy OIPE – Ogólnoeuropejskim Indywidualnym Produktem Emerytalnym. Ta nowoczesna forma oszczędzania może zwrócić uwagę zwłaszcza młodych ze względu na jej „paneuropejski” charakter. Rozwiązanie stworzone na poziomie UE ma odpowiadać na potrzebę mobilności obywateli, ułatwiając oszczędzanie niezależnie od państwa, w którym się przebywa na różnych etapach kariery zawodowej. Finax będący pierwszym dostawcą tzw. Europejskiej Emerytury w UE informuje, że na koniec lipca 2025 r. ponad 12 000 klientów zainwestowało tam 55 mln euro. Polska, z 7 000 klientami, jest największym rynkiem OIPE w Unii Europejskiej.



