YouTube podbije statystyki wyświetleń. Marketingowcy powinni uważać na pozorny wzrost

fot. unsplash.com/@zulfugarkarimov

Zmiana sposobu naliczania wyświetleń na YouTube może sprawić, że po 24 sierpnia część firm odnotuje wzrost wyników swoich materiałów. Nie musi to jednak oznaczać większego zainteresowania odbiorców ani poprawy skuteczności działań marketingowych. Wyższe wyniki mogą być po prostu efektem zmiany sposobu naliczania.

Według nowych zasad do zaliczenia wyświetlenia wystarczy rozpoczęcie odtwarzania materiału. Liczba wyświetleń będzie więc mówiła głównie o skali ekspozycji filmu, a niekoniecznie o tym, czy materiał zainteresował odbiorcę. Dla firmy istotne jest to, co dzieje się po uruchomieniu filmu: jak długo użytkownik go ogląda, w którym momencie rezygnuje i czy podejmuje później kolejne działania. Dlatego liczbę wyświetleń warto zestawiać z czasem oglądania i zaangażowaniem użytkowników, a tam, gdzie jest to możliwe, również z przejściami na stronę czy konwersjami.

Nowe zasady utrudnią też porównywanie liczby wyświetleń w czasie. Zestawienie wyników materiałów publikowanych przed i po 24 sierpnia może prowadzić do mylnych wniosków. Wzrost niekoniecznie będzie świadczył o skuteczniejszej strategii czy lepiej dopasowanych treściach. W raportach warto więc zaznaczyć zmianę sposobu naliczania i brać ją pod uwagę przy porównaniach miesiąc do miesiąca czy rok do roku.

Sama liczba wyświetleń nadal będzie ważną informacją, ale nie powinna być traktowana jako samodzielny miernik skuteczności filmu. Bez danych o zachowaniu odbiorców trudno będzie ocenić na jej podstawie wartość materiału dla firmy. W marketingu ważniejsze od liczby wyświetleń filmu jest przecież to, czy wideo zainteresowało docelowych odbiorców i pomogło w realizacji biznesowego celu. 

Autorka komentarza: Anna Nowacka, dyrektorka marketingu Grupy WeNet